Jakoby na tej ciece na legionistw, co za dugo zasiedzieli si w knajpkach w miecie i by nie spni si do koszar z przepustki, wracali najkrtsz drog czatowali opryszki i przy mijaniu si zgrabnie strcali ich w d, gdzie na ldujcego, zwykle niezbyt trzewego legionist a nie po to bierze si przepustk do miasta, by wraca wczenie i na trzewo, czekali ju komilitoni tych z gry. 